Zaczynasz projekt koncepcyjny, robisz sobie kawę, wraca telefon od klienta, wpadasz w maila, a wieczorem nie masz pojęcia, ile realnie czasu poszło na samą pracę. Licznik czasu w arkeeno rozwiązuje to prościej, niż stawianie ręcznego stopera na telefonie.
Start, pauza, stop
Licznik uruchamiasz na konkretnym zadaniu, a od tego momentu zostaje przypięty na dole ekranu, więc widzisz go niezależnie od tego, po jakiej stronie arkeeno się poruszasz. Kiedy musisz odejść, pauzujesz go i wznawiasz później, bez utraty zaliczonego już czasu, licznik po prostu czeka na Ciebie.
Zatrzymanie licznika możesz opisać notatką, co konkretnie robiłeś w tym czasie. Przy rozliczeniu godzinowym albo przy podsumowaniu tygodnia to różnica między "coś robiłem" a konkretnym zapisem, co poszło w co.
Kilka liczników, ale tylko jeden tyka
Jeśli żonglujesz kilkoma zadaniami w ciągu dnia, możesz mieć otwartych kilka liczników naraz. Ale biegnie zawsze dokładnie jeden: kiedy przełączasz się na inny, poprzedni automatycznie się pauzuje. To celowe, nie ograniczenie: nie da się przypadkiem liczyć czasu do dwóch zadań jednocześnie i potem zgadywać, co ile realnie zajęło.
Czas na karcie zadania
Karta zadania pokazuje realnie zalogowany czas obok estymaty, którą sam ustaliłeś na starcie. Kiedy realny czas przekroczy estymatę, karta podświetla to na czerwono, więc widzisz przekroczenie od razu, a nie dopiero po zamknięciu zadania.
Moja rada
Włączaj licznik na starcie pracy, nie na koniec z pamięci. Zapis "z głowy" po fakcie systematycznie skraca realny czas pracy, bo umyka nam czas na dogrywanie szczegółów i poprawki, a to właśnie ten czas najczęściej różni wycenę od rzeczywistości.